Lot mija nam na szczęście bez większych atrakcji typu przytarcie ogonem 😉 4 h szybko nam zlatują na spaniu i jedzeniu gorącej lasagne – trochę się nagimnastykowałyśmy, ale udało się. 🙂 Jednak nie polecamy 😉




Szybko odbieramy bagaż, całkiem krótko czekamy przy taśmie nr 2, kiedy to Karolina wykazuje się bystrością i orientuje się, że czekamy na bagaż z Warszawy, ale z Okęcia 😉 Modlin wyjeżdża na taśmę nr 4. Tylko raz przepuszczamy nasze walizki, a potem już dziarsko maszerujemy na przystanek autobusowy. Dojeżdżamy do centrum Faro w 10 minut i dalej idziemy na piechotę – trochę ponad kilometr. Mimo, że jest niby 23 C, to jakoś ciepło jest i do hostelu dochodzimy już mocno zmęczone. Obserwacja nr 1 – brukowane chodniki są kiepskie dla walizek na kółkach. Faro – to nieturystyczne – mocno podniszczone.
W hostelu poł h odpoczynku i resztką sił idziemy jeszcze coś zjeść i obejrzeć centrum.
A potem już tylko kąpiel i zaraz idziemy spać. Jutro jedziemy na dwudniową wycieczkę 🙂








