Dziś ostatni dzień, kiedy jedziemy na południe. Wyjeżdżamy z Duce i kierujemy się do Breli. w Breli chcemy zajrzeć na plażę Punta Rata, ale zaparkowanie graniczy z cudem. Albo nie ma miejsc, albo parking 25 euro za dzień (a my tylko na godzinkę), w końcu odpuszczamy, bez przesady. Jedziemy do Makarskiej na kawę, sok i przejść się po miasteczku. Makarska to taka chorwacka Łeba, tylko dużo ładniej położona 🙂 Na plaży rosną świetne pochylone sosny. I te chmury na szczytach 🙂









Udaje nam się też zlokalizować wzrokowo taras widokowy Biokovo, na który mieliśmy wjechać 2 dni wcześniej, ale pogoda pokrzyżowała nam plany. To takie mikro półkole na środku zdjęcia.

Z Makarskiej ruszamy dalej. W Ploce przejeżdżamy mostem nad Neretwą – właśnie tu wpada do morza. Dolina Neretwy jest dość nietypowa jak na Chorwację jeśli chodzi o krajobraz – dosyć tu płasko. To zagłębie mandarynkowych upraw, właśnie dojrzewają pierwsze odmiany. Przy drodze wzdłuż rzeki stoją stragany z owocami. Zatrzymujemy się i kupujemy worek 2 kg mandarynek. Są żółto-zielone, a nie pomarańczowe. Lekko kwaskowate, ale bardzo dobre, soczyste i bez pestek.


W końcu dojeżdżamy do mostu, którym wjeżdżamy na półwysep Peljesac. Droga biegnie w ten sposób, bo kilka kilometrów linii brzegowej należy do Bośni i Hercegowiny, a potem dalej jest Chorwacja 🙂 Żeby uniknąć przekraczania granic, zbudowano ten most. Dziś jesteśmy na półwyspie tylko przejazdem, jutro spędzimy na nim cały dzień.

W końcu dojeżdżamy do Dubrownika. Od razu czuć różnice w cenach. Zwykle płaciliśmy za parkingi od 0,40 do 1,5 euro za 1h. Tu za parking wcale nie w samym centrum – 4,5 euro za godzinę.
Stare Miasto bardzo ładne, snujemy się niespiesznie.












W końcu chłopaki siadają sobie w knajpce, żeby się czegoś napić, a my z Karoliną idziemy na przechadzkę murami obronnymi dookoła Starówki. Atrakcja wydaje się mocno droga, bo kosztuje 40 euro od osoby, ale już po chwili wiemy, że było warto. Widoki cudne, zdjęcia zupełnie tego nie oddają. No i odkrywanie różnych smaczków z góry ma swój urok. Do głowy by mi nie przyszło, że na terenie Starego Miasta są 2 boiska!




















W końcu doczłapujemy się z powrotem do samochodu i jedziemy do naszego dzisiejszego lokalu. Czekają na nas pyszne rogaliki! Idziemy jeszcze na kolację – dziś fish&chips 🙂
Jutro powoli zaczynamy wracać!
Szerokiej drogi 🙂