Dobę przed wyjazdem nasz samochód odmówił współpracy. Mieliśmy trochę stresu, ale ostatecznie okazało się, że na amen padł akumulator. Szybki zakup nowego, o 18 odebraliśmy z warsztatu samochód z nowym akumulatorem i… nieczynną klimatyzacją. 2 tygodnie jazdy po Chorwacji bez klimy brzmiały nieco przerażająco, więc trzeba było zmierzyć się z tym proble
mem. Łukasz, pilotowany przez AI, pogmerał w samochodzie, poresetował, ale nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Tak wydawało się wczoraj o 22. Samochód jednak przez noc przemyślał swoje haniebne postępowanie i rano łaskawie zadziałał jak trzeba. Łukasz odwołał umówioną na cito wizytę w fordowskim serwisie i uznaliśmy, że 6 h przed wyjazdem możemy zacząć się pakować. Zaczęliśmy od dokumentów i tu zonk. Nie ma nigdzie dowodu rejestracyjnego. Po godzinie szukania, Łukasz pojechał do urzędu i nadspodziewanie szybko i sprawnie otrzymał dowód tymczasowy.
Reszta pakowania poszła już gładko, odebraliśmy z pracy Karolinę i ruszyliśmy. Dziś tylko 3,5 h do granicy i nocleg w Gorzyczkach.
Oby jutro już obyło się bez żadnych dodatkowych atrakcji!