Wodospady Ouzoud

Jemy śniadanie i po drodze do samochodu zaglądamy do apteki, bo zabrakło nam tabletek na gardło, wszyscy już potrzebujemy 🙂 W uliczkach zaczyna już powoli toczyć się życie.

Dziś przed nami parę godzin w samochodzie, bo musimy przejechać z zachodu Maroka na wschód i dziś robimy część tej trasy. Wypatrujemy kóz na drzewach, ale nic z tego. Na dodatek zaskakuje nas deszczyk, przelotny na szczęście, mimo deszczu jest 32 C.

Po 4,5 h jazdy zatrzymujemy się przy naturalnym moście skalnym Iminifri. Schodzimy na dół, przechodzimy pod skałą tworzącą most, bardzo ciekawe miejsce! Na górze, po tym skalnym moście poprowadzona jest droga, chwilę wcześniej nią jechaliśmy.

Z Iminifri jedziemy do Ouzoud. W małych miasteczkach po drodze przyglądamy się toczącemu się życiu. Na ulicach totalny chaos jeśli chodzi o ruch, kwitnie handel wszystkim, osiołki w stałym użyciu transportowym. No i te śmiecie…

W Ouzoud kierujemy się najpierw do hoteliku. Z zewnątrz niepozorny, w środku bardzo klimatyczny. Ma basen z fajnym widokiem, jutro rano planujemy skorzystać.

Zostawiamy rzeczy, chwilę odpoczywamy i idziemy na spacer dookoła wodospadu. Wodospad Ouzoud ma 110 m, ale podzielony jest na kilka kaskad. Nie umywa się do norweskich czy islandzkich, ale miły widoczek 🙂 Dojście obstawione jest oczywiście sklepikami, kawiarenkami i restauracjami.

Atrakcją dodatkową są żyjące tu dziko makaki berberyjskie. Chętnie czestują się jedzeniem od ludzi.

Wracając siadamy na obiadokolację, a potem wracamy do hotelu i wyjątkowo wcześnie idziemy spać. Dziś w nocy zmiana czasu w Maroku, będziemy spać o godzinę dłużej 🙂