Delfiny, jaskinie, zabójczy spacer i Praia da Marinha

Zgodnie z zapowiedzią dziś pobudka o 7 🙂 Ekipa zdyscyplinowana, wszyscy wstają bez miauknięcia i o 8:30 jesteśmy umyci, spakowani, po śniadaniu zrobionym przez Kubę, gotowi do wyjścia. Oddajemy klucze i nawet dość sprawnie odnajdujemy samochód zaparkowany kilka ulic dalej.

Najpierw ruszamy do Albufeiry. O 9:30 jesteśmy w marinie i kupujemy wycieczkę na delfiny i do jaskiń – szybką łódką (sporą, na ok 40 osób). Pedro zapewnia nas, że jaskinie na pewno zobaczymy, za to jeśli chodzi o delfiny – gwarancji nie ma, wiadomo. Mimo, że wchodzimy na pokład jako jedni z ostatnich, zostajemy posadzeni na samym dziobie – co za fart!! Pedro prosi, żeby w czasie płynięcia nie wstawać i kiedy się rozpędzamy chyba nikomu nie przyszłoby to do głowy. 1/4 naszej czteroosobowej ekipy jest lekko wystraszona i siedzi jak trusia, reszta ma ubaw 🙂

W końcu dopływamy do grupki łódek, które suną powoli, a między nimi skaczą delfiny butlonose! Jest ich mnóstwo, pływają dookoła i skaczą chwilami 2-3 m przed nami, albo płyną tuż przy burcie!!! Niesamowite!!

Oglądamy je, robimy zdjęcia, nagrywamy filmiki i w końcu odpływamy. Wracamy bliżej brzegu, oglądamy plaże, klify, skały, jaskinie, w tym zaliczaną do 10 najpiękniejszych na świecie Jaskinię Benagil.

W końcu na pełnym gazie wracamy do portu – mocno już spieczeni przez słońce. Karolina z Kubą na plaży w Albufeirze wypatrują wodny plac zabaw i koniecznie chcą tam iść. Jemy drugie śniadanie na zacienionych schodach i podjeżdżamy do centrum. Młodzież szaleje w wodzie, a my czekamy w cieniu w kawiarni – nawet udaje nam się zmarznąć.

Ruszamy dalej do Carvoeiro. Zaglądamy tam tylko na chwilkę – kilka zdjęć, zakupy i jedziemy dalej.

Mamy w planach Praia do Carvalho, czyli Plażę Przemytników. Google Maps wyprowadza nas jednak w pole i po lekko morderczym spacerku w upale po klifie dochodzimy donikąd. Całe szczęście, że po drodze jest kilka ładnych widoków na inne plaże.

Dochodzimy z powrotem do samochodu mocno sponiewierani i jedziemy jeszcze na jedną z najpopularniejszych plaż w Europie czyli Praia da Marinha. Ludzi tłum mimo, że jest już prawie 18. Kasia – najbardziej obolała od słońca – zasiada w barze, ja po krótkim spacerze też, a Karolina i Kuba idą dzielnie do samego końca, za skały, żeby zobaczyć jeszcze Arco Natural czyli skalną literkę M 🙂

Przed 19 ruszamy do Sagres. Po godzinie drogi jesteśmy na miejscu. Tu dziś nocujemy. Mamy siłę tylko na kąpiel, kolację i krótki spacer na plażę. Czuć, że to już sam koniec Europy i otwarty Atlantyk blisko – pierwszy raz zakładamy bluzy. Po dzisiejszym słońcu taki chłodek to całkiem miłe doświadczenie 🙂