We wtorek rano wstajemy w końcu w miarę normalnie 🙂 O 8 Łukasz z Karoliną idą zrobić zakupy na śniadanie, jemy i po 9 wychodzimy.
Pierwszy punkt to Akropol, żeby jeszcze nie było tak bardzo gorąco. I tak jest, co prawda, ale zawsze o 14 byłoby jeszcze gorzej 😉 Na Akropolu oglądamy kolejno wszystkie budowle – mi osobiście najbardziej podoba się Partenon.










Kończymy po 11 i kierujemy się w stronę Placu Syntagma, żeby zobaczyć zmianę warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Po drodze oglądamy jeszcze Łuk Hadriana. Niesamowite jest w Atenach to przenikanie się dwóch światów – antycznego i współczesnego – wszystkie główne antyczne zabytki są zlokalizowane w centrum Aten, dookoła nich kamienice, biurowce, knajpki itd.
Zmiana warty jest warta wzmianki 😉 To naprawdę mini – widowisko, które nas zaskoczyło i przerosło nasze oczekiwania 🙂 Gwardziści, ubrani w swoje bardzo ciekawe, tradycyjne stroje wykonują takie kroki, że wyglądają jak kroczące czaple 🙂 Rozbrajające jest też jak specjalny żołnierz dba o ich wizerunek i samopoczucie – poprawia pompony i fałdki w mundurze, ustawia równo broń, w małej budce ociera pot z czoła i poi 🙂 Zdecydowanie must-see w Atenach 🙂 Odbywa się co godzinę.




Po zmianie warty, o 13, jesteśmy już nieco zmęczeni, więc kupujemy zimne picie i idziemy do pobliskiego parku poleżeć na trawce 🙂 Cykady oczywiście brzęczą ogłuszająco, papugi skrzeczą, czasem jakaś przeleci nam nad głowami 🙂


W końcu się zbieramy i idziemy przez dzielnicę Plaka do malutkiej jej części – Anafiotiki, zachęceni opisami, że to okolica, która wygląda jak Santorini. Hmmm, może kiedyś wyglądała, teraz jest mocno podupadła i zaniedbana, choć faktycznie maleńkie domki, pomalowane na biało mogą nasuwać takie skojarzenie. Ale ewidentnie były malowane dość dawno 😉 Poza tym jednak biała farba nie załatwi wszystkiego 😉



Dość dziwnymi okolicami idziemy w stronę Forum Romanum z Wieżą Wiatrów, potem do Biblioteki Hadriana.



Po kolejnej porcji zwiedzania czas na kawę mrożoną. I posiedzenie w klimatyzacji. I tak dzielnie znosimy 35-36 stopni, ale jednak od czasu do czasu potrzebujemy odpocząć.
Po kawie rozdzielamy się, bo każdy ma inne potrzeby, my z Karoliną buszujemy po sklepikach oczywiście. Spotykamy się o 17 na Placu Syntagma i idziemy na obiadokolację. Jemy i kierujemy się w stronę wzgórza Likkavitos. Połowa rodziny wybiera wejście na górę, druga połowa – wjazd kolejką 🙂 Na górze znajduje się taras widokowy, gdzie spędzamy wieczór z widokiem na Ateny i zachód słońca. Pożar, który widzieliśmy poprzedniego dnia jeszcze przybrał na sile i dym jest jeszcze gęstszy i bardziej widoczny na niebie. Znowu zachodzące słońce wygląda jak zaćmione przez dym. Smutny widok. Jutro będziemy jechać w tamtą stronę, mam nadzieję, że przejedziemy bez niespodzianek.






Po zachodzie schodzimy i wracamy do pokoju. Po drodze przechodzimy przez Plac Syntagma, właśnie zaczyna się zmiana warty 🙂 Patrzymy jeszcze raz na ten niesamowity spektakl, po zmroku wygląda inaczej 🙂

To był długi dzień – 25 tys kroków w tym upale lekko nas zmęczyło 🙂 Po powrocie 45 minut każdy leży na swoim łóżku i nikt nie mówi ani słowa 😉
PS Zdjęcia dorzucę jutro, dziś już nie mam siły 🙂