Dziś przysługuje nam leniwy poranek, więc śpimy do 9, jemy śniadanie i o 10.30 wychodzimy. Ruszamy na południe Istrii. Pierwszy przystanek to Dvigrad – ruiny osady z czasów Cesarstwa Rzymskiego. Eksplorujemy to miejsce przez pół h, całkiem ciekawe, nie spodziewaliśmy się, że aż tak. Młodsza część rodziny oczywiście włazi najwyżej gdzie się da…













Z Dvigradu jedziemy dalej na południe, aż do Puli. W Puli spędzamy 2 h, najpierw idziemy na mrożoną kawę, potem oglądamy rzymską Arenę, Łuk Sergiusza, Świątynię Augusta i Plac Forum, przechadzamy się uliczkami.






Robimy szybkie zakupy jedzeniowe i jedziemy na samo południe Istrii, czyli Kamenjak. To półwysep, porośnięty drzewami sosnowymi z różnymi plażami – skalistymi i kamienistymi. Zaglądamy na kilka, na dwóch się kąpiemy – w końcu 🙂 Tak mija nam popołudnie.






O 18 ruszamy w drogę powrotną. Ogarniamy się i idziemy jeszcze do miasteczka coś zjeść, a Wojtek dodatkowo znajduje siłownię plenerową i robi sobie trening kalisteniki.
Jutro w prognozach deszcze i burze, chyba trzeba będzie nieco zmodyfikować plan zwiedzania.
W Warszawie dzisiaj też można plażować, tylko nie ma się gdzie wykąpać 🙂